Cześć, nazywam się Melania i mam 14 lat.
To może ja zacznę od początku...
Urodziłam się 30 grudnia 1999 roku pod Wrocławiem. Chodząc do podstawówki przez pierwsze 5 lat właściwie to należałam do najpopularniejszej elity w szkole. Słuchałam One Direction, Justina Boeber, Rihanny i innych tych gwiazdeczek popu. Ubierałam się zawsze w ciuchy z modowych gazet. Byłam tą osobą, która co miesiąc kupuje sobie nowe ubrania. To wszystko tak na serio było jedną wielką ściemą. Nie czułam się dobrze w wizerunku plotkary i falszywej slodkiej królewny.
Wszystko zmieniło się w wakacje, przed szóstą klasą. Stałam wtedy na przystanku autobusowym, a koło mnie stały dwie dziewczyny wykolczykowane, ubrane na czarno i słuchających bardzo fajnej mocnej muzyki. Z ciekawości podeszłam do nich i spytałam się ich jak nazywa się ta kapela, której słuchają, bo bardzo mi przypadli do gustu. Odpowiedziały, że Black Veil Brides. Oczywiście musiały mi to jeszcze przeliterować, a ja notowałam na pogniecionej karteczce. Później pojechałam do domu, włączyłam komputer i wpisałam nazwę zespołu w wyszukiwarkę. Włączyłam ich muzykę, zobaczyłam jak wyglądają, przeczytałam o nich na różnych stronach i zakochałam się po prostu. Przez całe wakacje słuchałam ich muzyki, przy czym poznałam wiele innych kapel, które też strasznie mi się spodobały. Pod koniec wakacji zrobiłam przegląd swojej szafy. Powyrzucałam mnóstwo ubrań i kupiłam nowe. Lepsze. Czarne T-Shirty, rurki, glany i inne ciuchy w stylu trochę goth, trochę metal i scene. Potem wróciłam do szkoły i wszystko się zmieniło. Ludzie mnie oczerniali, wyśmiewali sie ze mnie, podnosili na mnie rękę, a ja musiałam to wszystko znosić. Na toaletach często byly kartki z napisem "Melania gryzie koty'' lub ''Melania to skurwiała dziwka, która wciąga facetom fiuty do gęby'' i inne strasznie mnie raniące. Któregoś dnia nie wytrzymałam. Wzięłam żyletkę, przejechałam po swoim ciele, a potem sięgnęłam po papirosa, potem po jeszcze jednego i tak w kółko, aż się uzależniłam. Potem poszłam do gimnazjum plastycznego. Tam poznałam bardzo fajne osoby o podobnym wyglądzie i guście. Zaczęłam też grać na gitarze i wszystko niby było okey, dopóki z rodzicami zaczęło się coś dziać. Odkryli moje papierosy i zamiast mi pomóc z nałogiem to mnie bili, przeklinali na mnie, aż wyrzucili mnie z domu. Wróciłam dopiero za 2 dni.
Postanowiłam założyć bloga o BVB, gdyż potrzebowałam radości pisania i przeczytałam też inne fantastyczne blogi o BVB. Mam nadzieję, że czytając będziecie dobrze sie bawić.
Pozdrawiam-Mela :)
W takim razie czekam na pierwszy rozdział i życzę dużo weny :) I pamiętaj, never give in
OdpowiedzUsuńPrzeszłaś coś podobnego jak ja..Doskonale Cię rozumiem też byłam (i nadal jestem) oczerniana z powodu wyglądu, słuchanej muzyki...Mimo tego wszystkiego uważam, że BVB to coś cudownego, cieszę się,że istnieją,że tworzą taką cudowną muzykę,która powoli wyciągnęła mnie z depresjii. Cudownie,że chcesz zacząć pisać,mówię Ci to cudowna sprawa i wiele razy pomogło mi w wyjściu z kryzysu ;3 Podpisuję się pod słowami Cassidy: ,,Never give in" i podziwiam Cię! <3 P.S. jakbyś chciała pogadać, wystarczy napisać :*
OdpowiedzUsuńL.D